Robert Kozyra zastąpi Kubę Wojewódzkiego w projekcie "Mam Talent". Już jutro w Katowicach przesuwa zwierzchni casting do 4. wersji show TVN-u. W dzisiejszym DDTVN, Bartosz Węglarczyk spytał Kozyrę, czemu tak zjadliwie uznał finalistów "X-Factor". Podług Roberta: Szpak owe dostępny efekciarz, Loska jest jednowymiarowy, i Szulc tęskni osobowości.
Ada Szulc śpiewa fantastycznie, ale w tym projekcie nie widziałem jej osobowości. Nie rozewrzała się. Z kolumny Michał Szpak śpiewając z Alexandrą Burkę zademonstrował, ze ma obszernie do dokonania jeśli chodzi o głos. W planie skoncentrował się na wyglądzie, a nie na śpiewaniu. Musi popracować nad gwiazdorskimi nawykami, żeby nie szczędzić się jak Mariah Carey po 10 latach na arenie - opowiadał Kozyra.
Tagi: plotki, szpak, szulc, kozyra
skomentuj (0)
Czwarty już odcinek Must be The Music. Tylko muzyka, był zdecydowanie spokojniejszy, niż poprzednie. Tym razem castingowi występy zmontowano tak, że trudno znaleźć było jakąś wyjątkowo kontrowersyjną wypowiedź lub zapierającego dech w piersiach uczestnika. Nie oznacza to jednak, że nie było ciekawie.
Na początku zaprezentował się 6-letni Wiktor, pianista, którego ojciec, również muzyk, wprowadza w tajniki gry na fortepianie od zaledwie kilku miesięcy. Chłopiec zrobił na jurorach ogromne wrażenie, jednak otrzymał jeden głos na "nie". Elżbieta Zapendowska argumentowała: Bardzo jestem ciekawa, jak zagrasz za trzy lata, jak będziesz trochę większy. Rozumiesz mnie? A teraz przesyłam ci buzi!
Oryginalnie zaprezentował się również zespół Podobamisię we własnym utworze pt. Kto po wsi chodzi, o którym Kora powiedziała, że jest pierwszą autorską propozycją w tym programie, która tak bardzo przypadła jej do gustu. Muzycy dostali cztery razy "tak", podobnie jak występująca po nich Joanna Sas, psycholożka kliniczna ze specjalnością seksuologia, która wykonała piosenkę Alicii Keys, You don’t know my name.
Sporo zamieszania wywołał nauczyciel akademicki Piotr Zdunkiewicz, który wykonał kompilację różnych utworów, w mocno kabaretowej oprawie. Dostał trzy głosy na "tak", na nie był jedynie Łozo, który jednak szybko zmienił zdanie, kiedy oryginalny uczestnik zaczął wypominać mu, że w wywiadach deklarował, iż poszukiwać będzie swojej konkurencji, a teraz po prostu się boi. Mimo poważnych braków w muzycznym słuchu, dostał się do kolejnego etapu.
Bardzo oryginalnym i egzotycznym akcentem okazał się występ Cong Cong Liu, Chinki mieszkającej w Polsce, a uczącej się śpiewu operowego od ośmiu lat. Jednak wykonanie klasycznej pozycji z tego repertuaru przekonało trzech jurorów, Kora nie była do końca przekonana. Kiedy jednak dziewczyna zaśpiewała w swoim ojczystym języku, Jackowska była zachwycona i zmieniła zdanie. Wokalistce Maanamu spodobała się również 14-letnia Martyna Szczech w piosence Miley Cyrus, When I look at you. Nie wiem, kim jest ta, jak się ona nazywa, Miley Cyrus, ale wiem, kim jesteś ty - mówiła po występie.
W pamięć zapadła nam ostatnia uczestniczka - Maja Koman z Poznania, która, grając na ukulele, zaśpiewała Stary niedźwiedź mocno śpi. Spodobała się wszystkim, oprócz Kory, która stwierdziła, że "jest zima i ten niedźwiedź powinien spać". Łozo argumentował z kolei: Podobała mi się interpretacja. Występ był ciepły, przyjemny.
Tagi: ciekawostki, wydarzenia, plotki
skomentuj (0)
Ostatni odcinek Bitwy na głosy zakończył się odejściem Michała Wiśniewskiego z programu. Najwyraźniej wciskanie wokalistki Ich Troje do grupy naturszczyków jednak nie spodobało się widzom. Głosującym nie przypadła do gustu także polska wersja piosenki zespołu Scorpions Send Me An Angel, którą wykonała grupa Wiśni. Bez szczególnych emocji do kolejnego odcinka przeszły zespoły Golców i Urbańskiej. Drugie miejsce w głosowaniu zajęła Urszula Dudziak, zaś trzecie Piotr Kupicha. Ponownie wygrała Mlynkowa, której zwycięstwo przepowiedział Jagielski, stwierdzając:
Polska może cię pokochać, bo jesteś taka prostolinijna. Po prostu walisz prosto w oczy.
Miecznikowskiemu natomiast nie pomógł naprawdę tani numer ze łzawą historią taksówkarki. Naprawdę współczujemy uczestniczce Bitwy na głosy przykrych doświadczeń, ale wywlekanie ich na wizji to bardzo zły pomysł. Na dodatek producenci programu włożyli w usta kobiety, która straciła dziecko, słowa z Bohemian Rapsody "Mama, ooh, I don't want to die" – żenująca zagrywka.
Trzeba natomiast przyznać, że Wiśniewski przyjął przegraną z podniesionym czołem. Najwyraźniej nie zmartwił się, bo zamierza wycisnąć ze swojej grupy, co tylko się da i - jak zapowiedział - planuje z nimi… wspólną trasę koncertową.
Ja się naprawdę jako artysta w tym programie realizuję. My będziemy nadal współpracować.Mamy już zaplanowane wspólne koncerty – powiedział Wiśniewski.
Uważacie, że słusznie odpadł? Czy może inna grupa była słabsza od podopiecznych Michała?
Tagi: ciekawostki, wydarzenia, plotki
skomentuj (0)
Za nami przedostatni odcinek X Factora, w którym mogliśmy obejrzeć zmagania podczas castingów. Jurorzy znaleźli wytypowali kolejnych potencjalnych uczestników, którzy zasilą ich grupy. Już za dwa tygodnie poznamy wszystkich, którzy przeszli do następnego etapu programu.
Tym razem na największą uwagę zasłużyły grupy wokalne. Podczas eliminacji o sympatię jurorów walczyć będą Mistic, Beciaki, De Pe, Studio Piosenki oraz Sweet Rebels. Te ostatnie pozostawiły pewien niesmak u jurorów.
Macie taki bardzo wyuczony, kontrolowany seksapil. To tak, jakby to był konkurs na ministranta. Ja chciałbym, żeby wyszły cztery suki - powiedział Kuba.
Podobne zdanie wyraziła Maja. Pomimo słabych ocen, dziewczyny otrzymały trzy "tak". Świetne wrażenie za to zrobił Kacper Sikora, który zaśpiewał Hero Nickelback.
Wolałbyś być na okładce "Party", czy "Show?" - zapytał go Kuba.
Ani tego, ani tego - odpowiedział 19-latek.
Bardzo dobrze, tego się trzymaj, bo tam to nie jest świat dla zdolnych ludzi. Tam jest świat dla pustych i próżnych ludzi. Bardzo dobra odpowiedź - skomentował Kuba.
Ja się zgodziłem brać udział w tym programie, bo ja chcę być na okładce "Party", to nie znaczy, że ja jestem beznadziejny - dodał Czesław.
Widowni zgromadzonej w teatrze wyjątkowo nie spodobał się komentarz Sablewskiej wobec jednego z uczestników. Adrian Kuban pojawił się na scenie wraz ze swoją mamą, Tamarą. Wspólnie wykonali You Raise Me Up Josha Grobana. Jurorzy kazali mamie zejść ze sceny i zaśpiewać mu kolejną piosenkę solo. Adrian wybrał I Will Always Love You Dolly Parton. Skład sędziowski doszedł jednak do wniosku, że chłopak musi jeszcze popracować.
Masz potencjał. Chcę żebyś zrezygnował z McDonalda na ten rok - powiedziała mu Maja, za co widownia skarciła ją buczeniem. Należało jej się?
W następnym etapie zobaczymy również "Fi Jamesa", który wykonał Butterfly Jasona Mraza, Kamilę Krotosz, która przekonała jurorów swoim wykonaniem At Last Etty James oraz Mercedes Benz Janis Joplin, Anię Kłys, która zaśpiewała Can’t Run Away Kelly Price, Mariusza Michalskiego, który zaprezentował I’ve Got You Under My Skin Cole’a Portera, Paulinę Witoń, która szczególnie urzekła Czesława wykoaniem Give It To Me Right Melanie Fiony, Carolinę Theophile, która przeszła dzięki zaśpiewaniu Dłoni Natalii Kukulskiej oraz Gienka Loska, który startował w zeszłorocznym Mam Talent.
Tagi: ciekawostki, wydarzenia, plotki
skomentuj (0)